UWAGA!

!!!OPOWIADANIE MOŻE ZAWIERAĆ PRZEKLEŃSTWA ORAZ SCENY EROTYCZNE!!!





niedziela, 27 września 2020

Rozdział 4

- Czekałem na panią. - powiedział mężczyzna w garniturze.
Weszłam do środka i usiadłam na przeciwko niego. Pomieszczenie było ogromne. Najładniejszy był żyrandol, gdyż zawierał zwisające diamenty.
- Ma pani przy sobie CV?
O kurde! Chyba zapomniałam go napisać. Co ja teraz zrobię? Otworzyłam torebkę i zaczęłam przeszukiwać. O dziwo znalazłam to czego szukałam. Spojrzałam na nie szybko i nie wierzyłam że z poprzedniej pracy wywalili mnie jeszcze w listopadzie. Mężczyzna w garniturze odchrząknął. Szybko wyjęłam CV i mu podałam. Uważnie mu się przyglądał. Raz na kartkę, raz na mnie.
- Umie pani obsługiwać podstawowe programy typu Word i Excel? - zapytał.
- Oczywiście. Mam je w jednym paluszku. - co ja wygaduje.
Rozmowa trwała jeszcze chwilę, ale w końcu dostałam umowę jako Social Media Manager. Mam śledzić portale społecznościowe autorów a niektórych nawet zarządzać. Bardzo się ucieszyłam. Mam zaczynać od jutra. Wyszłam z budynku i napisałam SMSa do Jareda.

Dostałam tą pracę! M.

Napisałam również do Pameli. Nie wiedziałam, gdzie się udać. Może trochę rozejrzę się po mieszkaniu? W dodatku, jestem ciekawa co z moim starym. Postanowiłam to sprawdzić. Ujrzałam drzwi starego mieszkania. Były na nim ozdoby bożonarodzeniowe. Miałam małego cykora, by zapukać do drzwi. W końcu się odważyłam i otworzyła je jakaś nieznajoma mi kobieta.
- Tak?
- Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam. – zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć
- Kojarzę Panią. Poprzednia właścicielka, prawda?
- Tak. Chciałam sobie trochę poprzypominać dawne czasy. Mogłabym na chwilę wejść?
Kobieta przez moment się zastanawiała, ale zgodziła się. Zaprowadziła mnie do salonu. Co pamiętam, mój wyglądał nieco inaczej. Ściany były jasnego koloru.
- Może zrobię kawy. Napije się Pani? – zaproponowała.
- Z miłą chęcią się napiję. – posłałam kobiecie uśmiech.
Udała się do kuchni. Spojrzałam się w jej stronę i kuchnia została bez zmian.
- Czy mogłabym rozejrzeć się na górze? Chciałabym zobaczyć swoją dawną sypialnię.
- Oczywiście, tylko proszę nie zwracać uwagi na bałagan. – machnęła ręką.
Weszłam po schodach i weszłam do pokoju. Tutaj też były duże zmiany. Znajdowało się chyba jakieś biuro. Widać, że ta osoba lubi pisać.
- Ulubione miejsce mojego męża. – powiedziała, podając mi kawę – Szkoda, że już go z nami nie ma.
- Bardzo mi przykro. – położyłam rękę na jej ramieniu, by okazać współczucie.
- Ludzie bardziej powinni uważać na drodze.
- Pani mąż został potrącony?
Kiwnęła głową. Obie rozjeżyłyśmy się jeszcze raz po pomieszczeniu i wyszłyśmy. Przeszliśmy do kolejnego, gdzie bawiła się mała dziewczynka.
- Pokój córki. – od razu się rozpromieniła na jej widok.
Dziewczynka spojrzała na mamę.
- Kiedy bezie obladek? – spytała.
- Już niedługo. Zawołam cię, skarbie.
- Kim ta Pani jeśt?
Podeszłam do dziewczynki i usiałam na podłodze, naprzeciwko niej.
- Cześć. Jestem Maddie. Mieszkałam tutaj przed tobą. 
-Ńaprawde? To był Pani pokoik? – widziałam, że była bardzo zaciekawiona.
Spojrzała na chwię na kobietę, któ®a ta kiwnęła głową i wskazała na poprzedni pokój. Chyba chciała bym nie mówła jej o tamtym pomieszczeniu.
- Tak. Wcześniej tutaj miałam swój pokój. Wiesz co? Cieszę się, że właśnie Ty go dostałaś. Rozumiem, że ładnie o niego dbasz.
- Taak! – krzyknęła. 
Potargałam lekko włosy dziewczynki i wstałam po czym udałam się z kobietą na dół do salonu. Usiadłyśmy na kanapie.
- Córka bardzo przeżywała utratę ojca i nie chciałam by znów1) weszła w ten stan. – oznajmiła, po czym napiła się kawy - Widzę, że pani również jest mężatką. Ma Pani dzieci?
- Nie mamy dzieci. Nawet nie wiem czy jestem na nie gotowa. – nigdy wcześniej o tym nie myślałam.
- Też nie byłam gotowa. A teraz jest moim oczkiem w głowie.
Naprawdę współczułam jej tragedii. Za pewne jest jej ciężko wychować córę bez męża. Nagle zadzwonił mój telefon.
- Tak?
- Gratuluję nowej pracy! Powinniśmy to uczcić. – oznajmił z radością Jared – Niedługo będę w domu, to gdzieś wyjdziemy.
- Jestem w swoim starym mieszkaniu. Może byś podszedł po mnie? – miałam nadzieje, że mi nie odmówi oraz wie gdzie to jest.
- Dobrze. Dam ci znać, jak będę w okolicy. – rozłączył się.
Dopiłam swoją kawę i jeszcze przez moment pogadałam z kobietą. Po dwudziestu minutach, mężczyzna dał mi znać, że już stoi. Pożegnałam się z nią i wypuściła. Gdy go ujrzałam, byłam cała szczęśliwa. Niby znamy się trzeci dzień, a mam wrażenie, że naprawdę minęło ładnych parę lat. Gdy podeszłam, przywitałam się z nim pocałunkiem, po czym wyjął zza swoich pleców duży bukiet róż.
- To dla mnie? – byłam zaskoczona i za razem wzruszona.
- Nie mogę już wręczyć kwiatów swojej żonie? – wręczył mi bukiet, który chwyciłam.
Udaliśmy się przed siebie, trzymając za ręce. Dotarliśmy do tej samej kawiarni w której byłam z Pamelą. Otworzył mi drzwi, jak dżentelmen i usiedliśmy przy stoliku przy oknie. Kelnerka podała nam karty Menu.
- Co powiesz na sernik z pomarańczową galaretką i do tego czerwone wino? – zaproponował z uśmiechem.
- Jestem za.
Gdy kelnerka ponownie do nas podeszła, złożyliśmy swoje zamówienie. Widziałam, że przystojniak zaczął się dziwnie przyglądać temu miejscu.
- Pamiętam, jak pierwszy raz się tutaj spotkaliśmy.- położył swoje ręce na stole i jedną dłoń przybliżył by chwycić moją.
Pierwsze spotkanie? Wpadł mi do głowy pewien plan. Może faktycznie udam, że przez wypadek straciłam pamięć. Jakbym powiedziała o życzeniu, to bym mogła zostać uznana za idiotkę.
- Niestety nie pamiętam tego. – posmutniałam.
Mężczyzna podniósł moją głowę i spojrzał prosto w oczy.
- To nic, skarbie. Postaram ci odświeżyć pamięć.
Chyba mój plan zadziałał. Tylko będę musiała udać też mniej zaskoczoną, by nie było że zupełnie o tym nie wiedziałam. Kelnerka podała nasze desery oraz butelkę wina z dwoma kieliszkami.
- Tutaj była nasza pierwsza randka? – wzięłam pierwszy kawałek ciasta do ust.
- Zgadza się. – rozlał po lampce wina – Widziałem wtedy, że spodziewałaś się kogoś innego. Jeszcze co chwila, przeszkadzał nam stolik, który jest za nami.
- Niby jak?
- Jakaś dziewczyna zaczęła krzyczeć i gadała coś, że ona i jej koleżanka będą siostrami, czy jakoś tak. – napił się.
- Chyba nie była aż taka straszna, skoro nie uciekliśmy. Czy się mylę?
- Nie mylisz się, skarbie. Potem już się uspokoiła. Ale trochę zdobiła siebie idiotkę. – zaśmiał się.
Również miałam ochotę się roześmiać, ale każdy człowiek jest inny.
- Tak to opowiadasz, jakby to było wczoraj.
- Zgadza się. I pomyśleć, że minęły już cztery lata.
 Ile? Znam się z nim cztery lata? Jasny gwint! To dużo mnie ominęło.
- Cześć kochana. Została byś jutro z Hope? Nie mam z kim ją zostawić. – spytała kobieta kelnerki, ledwo co weszła do kawiarni.
- Pewnie, że zostanę, w końcu jesteśmy jak rodzone siostry. – zaśmiała się – Jutro Jason ma zmianę, więc zostanę z małą.
Jared’a chyba właśnie olśniło, aż prawie by się udławił ciastem.
- Wszystko dobrze? – spytałam, zaczynając się martwic.
- Widzisz, jak ta kelnerka rozmawia z kobietą? To właśnie one.
Jeszcze raz się na nie spojrzałam, ale nie kojarzyłam ich. W końcu są dla mnie obcymi osobami.
- W ogóle jak się nazywa ta kawiarnia? – zupełnie nie wpadło mi wcześniej do głowy, by zwrócić uwagę na nazwę.
Nie dostałam odpowiedzi. Na stole nadal leżało Menu, gdzie wyróżniającą się czcionką widniała nazwa. „Caffecake”. Nie przypominam sobie, żeby wcześniej była taka kawiarnia. Zazwyczaj z Pamelą siadałyśmy w kawiarni w towarzystwie kotów. Sama kiedyś chciałam mieć jednego. Jared chwycił kieliszek i podniósł go do góry.
- Zapomniałem. Wypijmy za twoją nową pracę.
Również chwyciłam swój i stuknęliśmy się nimi z uśmiechem i zrobiliśmy łyk zawartości. Nagle, mężczyźnie zadzwonił telefon, po czym odebrał. Starałam się nie podsłuchiwać. W końcu to nie moja sprawa.
- Maddie, muszę wyjść. Zapomniałem, że umówiłem się z kumplem na siłownię. – oznajmił dopijając wino.
- Chcesz iść pod wpływem? – zdziwiłam się i na pewno mu na to nie pozwolę.
- Nic mi się nie stanie. To tylko wino. 
- Jared, proszę….
- Skarbie, obiecuję, że nie będę wykonywał bardzo wysiłkowych ćwiczeń. – przerwał mi – Nie raz ćwiczyłem będąc nawet po butelce piwa i nic złego mi się nie stało. Nawet nie czułem, że coś miałem w organizmie.
- Nie jestem pewna… - zaczęłam się zastanawiać – No dobrze. Tylko jakby coś się stało, dajesz mi znać.
- Umowa stoi. – podniósł się z krzesła, pochylił nad moją głową i namiętnie pocałował.
Wyjął z kieszeni portfel i zostawił pieniądze na stole. Oboje wyszliśmy. Zastanawiało mnie, czy ma strój na przebranie. Przecież nie będzie ćwiczyć w stroju galowym.
- Jak wrócę, to uczcimy twoją posadę w nieco inny sposób. – puścił mi oczko, po czym przytulił, chwycił moją głowę, którą podniosłam by ujrzeć jego twarz i pochylił by ponownie pocałować.
Nie miałam zamiaru go puszczać.
- Wróć bezpiecznie do domu, skarbie. – oznajmił oddalając się.
- Ty też ćwicz bezpiecznie! – krzyknęłam.
Domyślam się, że musze przyszykować się na niezapomniany wieczór. Udałam się w stronę domu. Gdy byłam przy Jared’ie, czułam motylki w brzuchu. Czyżbym zakochiwała się w nim? Dotarłam już na swoją ulicę.
- O kurwa mać…. – wymamrotałam do siebie, gdy zobaczyłam, że drzwi od domu były szeroko otwarte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz