- Zostaje Pani zwolniona. - powiedział mój szef.
Zawsze wywiązywałam się z obowiązków we firmie. Byłam tylko sekretarką, a robiłam chyba wszystko co powinien robić mój szef. Odbierałam telefony, umawiałam na spotkania, nawet chodziłam na nie, jak szef mnie o to poprosił. Nie rozumiałam jego decyzji.
- Za co? Przecież robiłam co Pan mi kazał? - zalałam się łzami.
- Co do tego nie mam zastrzeżeń, ale postanowiłem zacząć pracować w nieco młodym zespole, a Pani wygląda już... W każdym bądź razie, musi pani szukać nowej pracy. Przykro mi. - wyjął pewne dokumenty ze swojego biurka, podpisał i mi je podał - Proszę się tutaj podpisać.
W młodym? Wyglądam na jakąś babę, która ma ponad pięćdziesiąt lat? Nie wierzyłam co usłyszałam. Zbliżają się święta. Przeczytałam dokumenty i z niechęcią je podpisałam. Zwróciłam jedną kopię szefowi. Schował ją z powrotem do szuflady i gestem ręki wskazał na drzwi. Wstałam z miejsca i wyszłam. Pozbierałam swoje rzeczy z biurka i opuściłam budynek. Bardzo kochałam tą pracę. Liczyłam na jakiś awans, ale widzę, że mogę o nim tylko pomarzyć. Wróciłam do domu i udałam się do lodówki. Świetnie! Świeci pustkami. Dobrze, że jeszcze nie było zbyt późno i udałam się do pobliskiego marketu. Wpakowałam do koszyka najpotrzebniejsze produkty spożywcze.
- Maddie? - usłyszałam znajomy głos - Nie powinnaś być w pracy?
Odwróciłam się i ujrzałam swoją przyjaciółkę, Pamelę. Nie wiedziałam, co jej powiedzieć. Może lepiej nie będę owijała w bawełnę.
- Powinnam, ale mnie wylali. Potrzebują młodych pracowników i chyba się już nie nadaję.
- Co ty wygadujesz? Przecież jesteś młoda. Nie rozumiem dlaczego tak uważasz.
- Mój szef tak uważa. - znów zakręciła mi się łezka w oku.
Widziałam w brunetce współczucie. Sama miała dobrą pracę. No chyba, że ją też wywalili. Po chwili zaproponowała byśmy zrobiły sobie babski wieczór, by mi poprawić humor. To nie był całkiem zły pomysł. Nawet potrzebowałam by się czegoś mocniejszego napić. Obie skończyłyśmy pakować produkty do swoich koszyków i udałyśmy się do kasy. W tym momencie, myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Wyciągając mleko, butelka wyślizgnęła mi się z ręki i upadła na ziemię, całe się roztrzaskując. Miałam całe nogi w mleku. Jasna cholera! Mam chyba dziś pechowy dzień, a nie mamy piątku trzynastego. Pamela tylko spojrzała na mnie. Widziałam, że chciała mi przekazać bym się tym nie przejmowała. Chciałam podnieść butelkę, lecz sprzedawczyni kazała mi to zostawić i przez telefon zadzwoniła po sprzątaczkę. Zapłaciłam za swoje zakupy i postanowiłam poczekać na Pamelę przed sklepem. Niechcący wpadłam na jakiegoś mężczyznę wychodząc.
- Uważaj jak chodzisz łajzo! - krzyknął w moją stronę.
Tylko wykrztusiłam słowa przepraszam. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Maddie, ogarnij się! Przyjaciółka wyszła z zakupami i poszłyśmy do mojego mieszkania. Od paru godzin czułam głód więc postanowiłam zrobić jakiś obiad. A raczej już obiado-kolację. Brunetka usiadła na kanapie w salonie.
- To opowiedz mi jak to się stało, że zostałaś zwolniona. - powiedziała, chwytając stare czasopismo ze stołu.
- Szykowałam listę klientów dla szefa i akurat zawołał mnie do swojego biura. Oznajmił, że mnie zwalnia. Jak już ci wcześniej mówiłam, nie jestem dla niego wystarczająco młoda by tam pracować.
-Sądzę, że musiał być inny powód. Nie było takiej sytuacji, że chciał cię zaciągnąć do łózka, a Ty mu odmówiłaś?
- Chyba nie. - włączyłam wodę w czajniku i nagle mi się coś przypomniało - Chociaż... Była taka sytuacja tydzień temu, że chciał mnie zaprosić do swojego domu na wino po pracy, ale odmówiłam.
- Widzisz? Jego dom, wino a potem byście pewnie wylądowali w łóżku. - Pamela podeszła do kuchni.
- Przestań. Nie jestem aż taka głupia i łatwa, a tym bardziej nie dam z siebie zrobić dziwki. - zalałam dwie kawy.
- Nic takiego nie powiedziałam. Szczerze? Dobrze, że ciebie zwolnił. Nie wiadomo, co by z tobą chciał zrobić.
Chwyciłam kawy w dłonie i zaniosłam na stół. Obie usiadłyśmy. Może Pamela ma rację? Nie mam pojęcia, co by chciał zrobić. Może faktycznie chciał bym poszła z nim do łózka, a potem by mi pewnie zaproponował awans. Nie zemną te numery oraz nie tędy droga do sukcesu.
- To co robimy? - spytała brunetka, spoglądając na mnie.
- Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałam.
Przyjaciółka cały czas się na mnie gapiła. Czy mam coś na twarzy? Pobrudziłam się jedzeniem?
- Chyba mam inny pomysł. Nie możesz się wiecznie dołować przez stracenie pracy. Mimo że twój dzień dziś jest pechowy, za to sprawie, że wieczór będzie wyśmienity! Dopij kawę. Mam dla ciebie niespodziankę. - oznajmiła z wielkim uśmiechem i podekscytowaniem.
Byłam bardzo ciekawa co ma takiego na myśli. Udałyśmy się do mojego pokoju. Brunetka otworzyła moją szafę i wyjęła z niej wszystkie moje najlepsze ubrania, które trzymałam na jakąś specjalną okazję. Chwyciła niedawno kupioną sukienkę i kazała mi ją przymierzyć. Zrobiłam tak.
- Nie wiem co powiedzieć. - oznajmiła z szerokimi oczyma - Powinnaś w niej iść.
- A gdzie w ogóle idziemy? – dopytywałam, gdy poprawiałam sobie dekolt.
- Zrobimy niezapomniany babski wieczór. Nie możemy wiecznie siedzieć na kanapie i oglądać filmy. Musimy się trochę wyszaleć, a może nawet kogoś fajnego poznamy? - usiadła przy moim biurku i wyjęła zestaw do malowania, który kupiłam w Internecie.
Nawet zapomniałam, że go tam schowałam. Sukienka była srebrzysta. Oczywiście znajdowały się na niej również cekiny. Była ich cała masa. Przyjaciółka odsunęła krzesło i poprosiła bym usiadła. Długo się zastanawiała, chyba nad makijażem. W końcu użyła na mnie jasnego cienia do powiek, czarnego tuszu do rzęs oraz czerwonej pomadki. Nałożyła również trochę pudru na policzki. Spojrzałam się w lustrze i nie mogłam uwierzyć, że mogę tak pięknie wyglądać.
- Chodziłaś na jakieś kursy makijażu o których nie wiem? – zaśmiałam się.
- Za dużo naoglądałam się YouTube’a. – właśnie kończyła ostatnie poprawki - Teraz ty mnie pomaluj.
Zamieniłyśmy się miejscami i zabrałam się do pracy. Pamela również wyglądała jak milion dolarów.
- Przebierasz się w coś? – spytałam.
Chyba nie pójdzie w codziennym ubraniu? I oczywiście się nie myliłam. Podeszła do sterty sukienek i wybrała sobie jedną. Ubrała ją i wyszłyśmy z domu. Upewniłam się jeszcze, czy zamknęłam drzwi.
***
- Może wejdziemy do tego klubu? Słyszałam, że nieźle tutaj grają. – wskazała palcem na miejsce, obok kebabowni.
Kiwnęłam głową i udałyśmy się do środka. Grali muzykę z lat 80-tych. Trochę nie moje klimaty, ale miałyśmy się w końcu świetnie bawić. Podeszłyśmy do barmana i zamówiłyśmy po Cosmopolitanie.
- Ten koleś chyba cię obserwuje. – oznajmiła brunetka.
Spojrzałam się w jego stronę. Widziałam, jak powolnym krokiem zbliżał się do mnie. Był cały uśmiechnięty, a za razem taki przystojny, a jeszcze jak granatowa koszula podkreślała jego ogromną muskulaturę.
- Zatańczysz? – spytał z uśmiechem na twarzy oraz z wyciągniętą ręką.
Nie mogłam się nie zgodzić. Chwyciłam dłoń i udaliśmy się na parkiet. Dopiero pod czas tańczenia, czułam się trochę nieswojo, gdyż sięgałam mu do samej klatki piersiowej. Nie ukrywam, fajnie się ruszał.
- Jak na imię piękności, z którą mam przyjemność tańczyć? – zagadywał, aż zrobiłam się chyba czerwona na twarzy.
- Maddie. – odpowiedziałam z uśmiechem – A tobie, przystojniaku?
- Jared, ma piękna. – pocałował mnie w czoło – Może udamy się na mały spacer wokoło klubu?
- Z miłą chęcią.
Spojrzałam jeszcze na Pamelę, czy przypadkiem mnie nie szuka i oboje z Jared’em wyszliśmy z klubu. Usiedliśmy na ławce przy budce z kebabami. Nie mogłam się oprzeć jego widokowi. W sensie przystojniakowi.
- Rozumiem, że twoja przyjaciółka nie ma nic przeciwko, że wyszłaś ze mną?
- Raczej nie. Miło mi się z tobą tańczyło.
- Miło mi to słyszeć.
Nagle, swoją ręką zaczął dotykać moich piersi. Czułam się dziwnie i zaczynałam się pomału bać.
- Co robisz? – spytałam, zaczynając się lekko wiercić.
Nic nie odpowiedział. Dłoń cały czas pieściła moje piersi, aż do momentu, gdy przesuwała się ku dołowi, aż w końcu, wsadził ją pod sukienkę.
- Jared! – odsunęłam się krzycząc
- Ej, maleńka. Jesteś tak piękna, że chętnie bym cię zerżnął. – wypowiedział seksownym głoskiem i znów się do mnie dobierał.
W pewnym momencie, bardzo mocno mnie chwycił w pasie tak, aż nie mogłam się ruszyć. W końcu udało mi się od niego uwolnić i pobiegłam w stronę klubu.
- Wracaj tu lafiryndo! – usłyszałam jego krzyk.
Prawie bym się wywróciła na schodach. Zaczęłam szukać przyjaciółki. Po dłuższej chwili, znalazłam ją z pewnym kolesiem, jak widocznie flirtowała. Podeszłam i błagalnym głosem poprosiłam abyśmy stąd wyszły. Czułam, że napływały mi łzy do oczu. Brunetka pożegnała się z nowopoznanym kolegą i razem wyszłyśmy z pomieszczenia. Udałam się z nią do pobliskiego parku. Dobrze, że jeszcze ludzie w nim chodzili, ale miałam stracha, że mogę się natknąć na tego typa.
- Powiesz mi co się stało? – spytała bardzo zaciekawiona sytuacji.
- Ten koleś…. – zaczęłam płakać – Ten koleś chciał mnie zgwałcić.
- Że co takiego?!
- Pewnie widziałaś jak z nim wychodziłam. Usiedliśmy niedaleko na ławce i rozmawialiśmy, aż nagle wsadził swoją dłoń pod moją sukienkę. Próbowałam uciec, ale mnie bardzo mocno chwycił w pasie.
- Co za bydlak! – skomentowała Pamela – Teraz to bym najchętniej go wykastrowała, a wydawał się taki miły.
- Dlaczego ten dzień jest taki do bani? Nawet nie mogę znaleźć swojej bratniej duszy. Niech się już to wszystko skończy. - wtuliłam się w przyjaciółkę, a ona mnie mocno objęła.
- Chce Panienka wypowiedzieć życzenie, które się spełni? – spytała jakaś starsza kobieta, która przechodziła obok nas.
Spojrzałam się na nią. Wyglądała na bezdomną, ale o dziwo nie było czuć że się nie myje od stuleci.
- Nie wieże w takie świństwa. To nie działa. Proszę odejść. – oznajmiłam kobiecie, lecz nie dawała za wygraną.
Z kieszeni wyjęła pewien medalion. Wyglądał na bardzo stary. Spojrzała na niego i próbowała mi go wręczyć.
- Sprzedaje je za niewielką cenę, ale dla Panienki zrobię wyjątek i wręczę w prezencie – chwyciłam go – Spełnia największe marzenia. Nawet te, których się boimy. Wystarczy tylko je wypowiedzieć, zakręcić medalionem według wskazówek zegara trzy razy i wrzucić do wody.
Byłam bardzo sceptyczna co do tego, ale chyba po tym co dziś przeszłam, nie za szkodzi spróbować.
- Niech będzie. Wypowiedzieć życzenie, zakręcić trzy razy i wyrzuć do wody, tak? – upewniałam się.
- Tak, dokładnie. – po chwili kobieta z uśmiechem odeszła i nagle odwróciła się jeszcze raz w moją stronę – Zapomniałam! Proszę pamiętać, że wypowiedziane życzenia spełniają się tylko w Mikołajki o północy!
Spojrzałam dziwnym wzrokiem na brunetkę, a ona na mnie i parsknęłyśmy śmiechem. W mikołajki czy o północy, co to za różnica? I tak za pewne to tylko brednie. Postanowiłyśmy się trochę przejść. Akurat przechodziłyśmy w okolicach rzeki i przez chwilę stanęłam przed nią.
- Chcesz spróbować rady starszej pani? – spytała Pamela.
- Czemu nie? I tak to tylko kłamstwa, a ten medalion nawet mi się nie podoba. Dobrze, że nie musiałam za niego płacić. Po za tym i tak miałam dziś bardzo kiepski dzień więc chyba nic mnie już nie zaskoczy. – lekko się uśmiechnęłam.
Przyjaciółka rzuciła ramionami. Przybliżyłam się bliżej krawędzi, zamknęłam oczy i pomyślałam swoje życzenie. „Chciałabym znaleźć dobrą pracę, zakochać się ze wzajemnością i być w końcu szczęśliwa.” Obróciłam medalionem trzy raz według wskazówek zegara i puściłam do wody. W tym momencie, usłyszałam bicie dzwonów. Lekko się zdziwiłam.
- Madds? Wiesz, że właśnie wybiła północ i mamy już szóstego grudnia?
Ze szerokimi oczyma spojrzałam się na Pamelę, a po chwili na wodę, gdzie jeszcze był widoczny medalion.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz