UWAGA!

!!!OPOWIADANIE MOŻE ZAWIERAĆ PRZEKLEŃSTWA ORAZ SCENY EROTYCZNE!!!





piątek, 25 września 2020

Rozdział 3

 Nie wiedziałam co powiedzieć. Jak mogę być po ślubie i tego nie pamiętać? Przystojniak wszedł do pokoju z apteczką. Nawet nie zauważyłam, kiedy wyszedł. Otworzył ją i wyjął gazik oraz wodę utlenioną. Usiadł na łóżku i przyglądał się mojej ranie. Z wrażenia nawet zapomniałam że krwawiłam.
- Boli? - spytał, dotykając rany gazikiem.
- Nie. - nawet jeśli, to przy nim cały ból przemijał.
Naprawdę widziałam innego człowieka. Czułego i martwiącego się o drugą osobę, ukochaną osobę. Miałam dużo pytań, które były bez odpowiedzi. Gdy Jared skończył, położył się obok mnie i objął jedną ręką wokół głowy. W sensie, jego ręka leżała za moją szyją, aż wyczułam jak jego biceps się w nią wbija. Mógłby idealnie robić za poduszkę.
- Czuje, że mam pustkę w głowie. Mówisz, że jesteśmy po ślubie, a wcale tego nie pamiętam.
- Trochę sądziłem, że wczorajszy upadek będzie mieć poważniejsze skutki. - wymamrotał, spoglądając na mnie i obejmując.
Jaki do licha wypadek? Czekam aż zacznie kontynuować, lecz tylko wziął głęboki wdech.
- To mi przypomnij co się stało. – wiedziałam, że sam nie zacznie tematu.
- Na pewno chcesz to wiedzieć? - kiwnęłam potwierdzająco głową - Byłaś z Pamelą. Wypowiadałaś życzenie i wrzuciłaś jakiś naszyjnik do wody. Jak zaczęły bić dzwony, upadłaś. Pam od razu do mnie zadzwoniła i przyjechałem po ciebie, po czym zabrałem do domu. Dalej już znasz.
To co pamiętam, wypowiedziałam życzenie, udałyśmy się do swoich domów i położyłam się spać. Obudziłam się w alternatywnym świecie czy co? Zastanawiało mnie też jedno pytanie, więc musiałam je w końcu zadać.
- Jak długo jesteśmy małżeństwem? - podniosłam swoje ciało, wyrywając się z jego ramion i spojrzałam na niego.
Przez długi czas myślał.
- Od pół roku. - chwycił moja rękę.
Nagle zauważyłam obrączkę na palcu przystojniaka. On też spojrzał na moją dłoń i na chwilę podniósł się do szuflady z której wyjął mniejszą wersję obrączki.
- Mogę tobie ją ponownie założyć? - spytał błagalnym głosem.
Zgodziłam się, wyciągając dłoń w jego stronę i tak uczynił.
- Jestem zmęczona. Połóżmy się już, dobrze? - powiedziałam ziewając.
Postanowiliśmy się dziś wyjątkowo nie myć. Rano się weźmie najwyżej szybki prysznic. Przebrałam szybko piżamę i ponownie położyłam na łóżku. Gdy zobaczyłam Jared'a w samych majtkach to zdębiałam. Wiedziałam że jest  umięśniony ale nie że aż tak! Położył się obok mnie, przy czym odwrócił na bok i mocno objął swoimi ramionami.
- Dobranoc żoneczko. - pocałował w policzek.
- Dobranoc Jared.

***
Gdy otworzyłam oczy, byłam sama. Znów objęły mnie myśli. Cieszyć się czy nie? Po tym co zrobił wczoraj byłam chyba nim oczarowana. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Było trzeba się lekko odświeżyć. Nagle, zauważyłam Jared'a biorącego kąpiel. Przez chwilę, stałam oparta o drzwi. Wpatrywałam się w jego plecy, które wyraźnie odzwierciedlały literę „V”. Sama nie rozumiałam dlaczego, ale miałam ochotę tam wejść. Mężczyzna odwrócił się w moją stronę i lekko uchylił drzwi prysznica.
- Witaj moja piękna. Jak się dziś czujesz?
- Wyśmienicie. Mogę do ciebie dołączyć? – Maddie!
Jared zakręcił wodę i szerzej otworzył drzwi. Zdjęłam piżamę i wprost wskoczyłam do przystojniaka. Ponownie odkręcił wodę. Zauważył, że dla mnie była ciutkę za gorąca, więc odkręcił odrobinę zimnej. Chwyciłam żel pod prysznic, nałożyłam trochę na ręce, po czym zaczęłam wcierać w swoje ciało. Przystojniak chyba uważnie się na mnie spoglądał. Po chwili, poczułam coś na swoim brzuchu.
- Ups. – jęknął.
Spojrzałam się odrobinę niżej i jego członek zaczynał się robić duży i dłuższy. Przykucnął odrobinę i zaczął mnie namiętnie całować. Nie chciałam by przerywał. Chwyciłam jego ogromny sprzęt, który ledwo mieścił mi się w dłoni i zaczęłam delikatnie się nim bawić. Co ja takiego wyprawiam?! Mężczyzna podniósł mnie, tak że moje nogi znajdowały się na jego plecach.
- Co powiesz na spóźniony prezent Mikołajkowy? – spytał, cały czas spoglądając na mnie.
- Nie mam nic przeciwko…
Jared ponownie zaczął mnie całować i powolnym ruchem wsuwał penis w moje ciało. Przez moment, poczułam ból, ale trwało to tylko chwilę. Rytmicznie poruszał swoim ciałem, a ja nie mogłam przestawać wydawać z siebie przedziwnych dźwięków. O boże! Ah! Ooohhh! Jasna cholera! Po dosyć długiej chwili, on jęknął. Ponownie mnie pocałował, wyjął członka i postawił na ziemię. Miałam uśmiech od ucha do ucha. Chwyciłam szampon i zaczęłam myć swoje włosy, on również. Wyszliśmy z wanny i było trzeba odświeżyć sobie oddech. Lustro było odrobinkę niższe od Jareda, więc musiał lekko zniżyć głowę. Weszliśmy do pokoju, gdzie zaczęliśmy się ubierać. Zdziwiło mnie, że mężczyzna ubierał się w garnitur. Wyglądał w nim tak seksownie, że znów miałam ochotę na niego.
- Wychodzisz gdzieś? – spytałam, zakładając bluzkę, którą kupiłam z Pamelą na wyprzedaży.
- Musze iść do pracy, skarbie. Dziś jest bardzo ważne spotkanie, a nie chcę źle na nim wypaść.
- To życzę powodzenia. – podeszłam do niego i przejechałam palcem po jego torsie.
- Nie kuś, bo znów mi stanie. – uśmiechnął się kącikiem ust i pochylił by dać mi całusa. – Powiedzenia na rozmowie kwalifikacyjnej. Kocham cię moją przepiękna żonko. – dodał wychodząc z pokoju, przy czym prawie by walnął się głową o ramę drzwi.
Jaką rozmowę? Gdybym jakąś miała, to bym chyba pamiętała. Przecież wczoraj ledwo co straciłam swoją posadę. Zaczęłam się rozglądać po pokoju, by poszukać jakiś informacji, gdzie mam się udać na nią, tylko nieco pamiętam inny układ swojego pokoju. Chwilunia… Dopiero teraz zorientowałam się, że to nie moje mieszkanie. Co pamiętam, nie miałam łazienki naprzeciwko pokoju. Czyżbym znajdowała się w domu przystojniaka? Niestety nie znalazłam w nim żadnej informacji. Skoro miałam iść na rozmowę, musiałam przebrać bluzkę. Wyjęłam z szafy białą, typową na ważne uroczystości. Wyjęłam telefon i tam zaczęłam przeglądać kalendarz oraz maile. Też nic, prócz reklam na poczcie. Zeszłam na dół i ujrzałam jakiś notes na stoliku w salonie. Otworzyłam go i na pierwszej stronie znajdował się napis „Dziennik Maddie”. Nie kojarzę bym jakikolwiek wcześniej prowadziła. Na dzisiejszym dniu, była informacja o spotkaniu we wydawnictwie książki na 11:30. Spojrzałam na zegarek i miałam jeszcze spokojnie trzy godziny. Czyli mam rozmowę w jakimś wydawnictwie. Ciekawe na jakie stanowisko. Nagle, usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i ujrzałam Pamelę.
- Jadłaś śniadanie?
Jeżeli poranny seks można nazwać śniadaniem…
- Jeszcze nie.
- Niedaleko jest jakaś cudowna kawiarnia. Udajmy się tam.
Założyłam kurtkę oraz wzięłam torebkę. W razie wu, spakowałam też notes, po czym zamknęłam drzwi. Weszłyśmy do kawiarni i usiadłyśmy przy wolnym stoliku.
- Co Panie sobie życzę? Na dziś polecamy Pancakes z polewą czekoladową oraz kawą w gratisie.
Nie miałam nic przeciwko. Obie poprosiłyśmy posiłek dnia i odeszła. Cały czas skupiałam się na poranku. Aż robiło mi się gorąco.
- Co taka zamyślona? – dociekliwym głosem spytała brunetka.
- Miałam udany poranek. – puściłam jej uśmiech, nie mając jednak ochoty na kontynuowanie.
Chciałam to zachować dla siebie. Chociaż na razie.
- Widzę, że znów nosisz obrączkę. – zauważyła.
- Nie nosiłam jej?
- Nie pamiętasz, że pod czas upadku, wyślizgnął ci się z palca?
Jared nic mi nie mówił, że go zgubiłam. Pewnie stwierdził, że ponownie mi go założy, jak podczas ślubu, którego nie pamiętam. Kelnerka podała nasze Pancakes i zaczęłyśmy się zajadać. Nawet smaczne były.
- Wiesz co kupisz Jared’owi na święta? – spytała przyjaciółką, chwytając filiżankę kawy.
- Jeszcze nie wiem. Nawet nie mam pojęcia co mu kupić. – miałam pustkę w głowie.
- Jak chcesz, mogę ci pomóc. Mam nadzieję, że my sobie też zrobimy.
- Jak co roku. – skończyłam dopijać swoją.
Spojrzałam na wiszący zegarek i mi się włosy najeżyły na głowie.
- Przepraszam, ale musze lecieć. Mam zaraz rozmowę o pracę. – oznajmiłam i wyjęłam pieniądze na stół, po czym wstałam.
Pamela zrobiła to samo i wyszłyśmy. Odprowadziła mnie pod samo miejsce. Nawet dobrze, bo nie miałam bladego pojęcia, w którą stronę miałabym iść.
- Powodzenia. – przytuliła mnie i odeszła.
Spojrzałam na budynek i nie wydał się na jakąś większą korporację. Weszłam do środka. Byłam tylko ja?
- Dzień dobry. Ja na rozmowę kwalifikacyjną. – oznajmiłam asystentce przy biurku.
Spojrzała się na mnie, po czym wystukała coś na klawiaturze.
- Szef czeka na Panią. Proszę się udać na pierwsze piętro i trzecie drzwi po lewej.
Podziękowałam i udałam się pod wskazane miejsce. Przed drzwiami wzięłam dwa głębokie wdechy i zapukałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz