Weszłam do środka, i oczom nie wierzyłam. Mieszkanie było całe wywrócone do góry nogami, jakby ktoś czegoś ewidentnie szukał, tylko ciekawe czy to znalazł. Pomyślałam o sypialni więc się tam udałam. Szafki były wszystkie pootwierane. Nawet nasze ubrania było porozwalane po całym pokoju. Co do licha się stało?! Wyjęłam telefon i napisałam do Pameli.
„Przyjdź do mnie. Moje mieszkanie zostało zdewastowane. M.”
Po chwili, zadzwoniła.
- Coś zginęło? – słyszałam, że była na dworze.
- Nie wiem. Na razie nie mogę uwierzyć w ten cały bałagan. Ktoś chyba czegoś szukał.
- Lepiej porządnie go przeszukaj. Zaraz u ciebie będę i pomogę. Rozmawiałaś z Jarede;m?
- Jest na siłowni.
- Nie poszłaś z nim? Ja bym chętnie pooglądała pół nagich i całych spoconych mężczyzn….
- Pamela! – wyrwałam ją z transu, mimo, że sama bym chętnie popatrzyła.
Przyjaciółka rozłączyła się. Pozbierałam swoje ubrania z łózka, poukładałam i schowałam z powrotem do szafy. Nagle, zobaczyłam, że na łóżku coś się błyszcze. Podeszłam i zobaczyłam medalion. Ten sam, co wrzuciłam do wody po wypowiedzeniu życzenia. Uważnie mu się przyjrzałam. Rozległ się dzwonek do drzwi. To pewnie Pam. Otworzyłam jej.
- Przeszukałaś? – spytała, w parując wręcz do środka.
- Na razie nie. Znalazłam tylko medalion, który… Który już kiedyś widziałam. – pokazałam jej go.
Uważnie mu się przyglądała. Chyba próbowała go do czegoś dopasować.
- Skąd go masz? – spytała, chwytają medalion ode mnie.
- Dostałam od jakieś kobiety, ale wrzuciłam go do wody i przepadł, a teraz znajduje w swoim pokoju.
- Coś jeszcze jest w nim, czego nie miałaś? – udała się na górę.
Poszłam za nią. Rozejrzała się po pomieszczeniu i zaczęła go przeszukiwać. Oczywiście jej pomogłam. Nic nie zginęło na szczęście.
- Musisz mu powiedzieć.
- Wiem. Podejrzewam, że się wścieknie. – usiadłam na łóżku.
- Widzisz jak cię kocha. I jestem pewna, że uwierzy, że ty tego nie zrobiłaś.
- Pamelo, nie było mnie wtedy w domu.
Przyjaciółka pomogła mi posprzątać resztę mieszkania. Lada moment, znów było pukanie do drzwi. Gdy je otworzyłam, zamurowało mnie. Stała tam ta starsza kobieta, która wręczyła medalion.
- Znalazłam Panią. Życzenie się spełniło? – rozejrzała się po mieszkaniu, ale nie weszła do środka.
- Chyba tak. Jest znacznie inaczej. Pani była w tym mieszkaniu? – stanowczo musiałam zapytać.
Tylko spojrzała na mnie i zaczęła się oddalać, po czym zamknęłam drzwi. To mnie uświadomiło, że właśnie potwierdziła, że w nim była. Dziwne było to, że dała mi ten medalion. Wraz z brunetką dokończyłyśmy sprzątanie i postanowiłyśmy zrobić sobie kawy i usiadłyśmy na kanapie. W telewizji nie było nic.
- Musimy jakiś dzień wybrać się na te wspólne zakupy. – oznajmiła, pijąc kawę.
- Do świąt mamy jeszcze trochę czasu.
- Wiesz jak to zleci? Ledwo się obejrzysz, a już dwudziesty piąty.
Miała rację. Nadal nie wiem, co kupić Jaredo’wi. Wiem, że chodzi na siłownię, ale nie wypada kupować ręczników czy jakiś dezodorantów.
- Może jutro zrobimy sobie wypad po sklepach i zaczniemy coś szukać? – zaproponowałam.
- Jestem za.
***
- Wróciłem kochanie! – usłyszałam jego głos.
Siedziałam na kanapie i czytałam swoją umowę. Zarobki w niej nie są złe. Muszę się nieźle postarać, by dostać jakikolwiek awans. Jared wszedł do salonu i pocałował w czoło, po czym udał się do kuchni i otworzył lodówkę. Wyjął piwo i wrócił z powrotem do mnie. Poprosił mnie bym na chwilę podniosła nogi i położyła je z powrotem, ale już na jego.
- Nie kupowałam piwa – zdziwiłam się.
- Wcześniej kupiłem. Chcesz?
- Nie trzeba, ale chętnie bym się wina napiła. – miałam nadzieję, że mi poda.
I tak zrobił. Wstał, wyjął wino i nalał mi do kieliszka.
- Proszę. – podał je.
Zrobiłam łyk i uważnie mu się przyjrzałam. Nie zauważyłam, że nie był w garniturze, tylko w sportowy strój. Koszula na naramkach zupełnie przylegała do jego spoconego ciała, aż mi ślinka leciała. Zrobił łyk piwa, aż jego biceps mocno się napiął. Miałam ochotę odłożyć umowę i rzucić się na niego.
- Co czytasz? – spytał, spoglądając.
- Umowę o pracę. Czytałam ją wcześniej, ale teraz mogę na spokojnie ją przeanalizować.
- Są jakieś haczyki? – znów zrobił łyk.
- W każdej zawsze są. – odłożyłam papierek na stół – Dla mnie liczy się, że w ogóle jakaś pracę mam. – Musnęłam go w policzek.
- Cieszę się.
Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, aż nagle odbiło mu się po piwie.
- Przepraszam. – zaśmiał się.
- Świnia z ciebie! – walnęłam go w ramię.
Nagle, przybliżyłam się by go namiętnie pocałować. To co miałam w głowie, przekraczała chyba ludzkie pojęcie.
- Pragnę cię Jared. Nie mogę się tobie oprzeć. – wymamrotałam.
- Ja ciebie też. – zdjął mi buty i zaczął masować moją stopę.
Widzę jaki jest kochany dla mnie. Inny mężczyzna chyba by się mną tak nie opiekował.
- Jared…. – próbowałam znów zacząć.
Spojrzał się na mnie, jakby nie wiedział co chce powiedzieć.
- Tak żoneczko? – nie przerywał masować nogi.
- Wiesz, że nie pamiętam części swojego życia. Nawet nie pamiętam naszego ślubu, ale…
- Śmiało. Nie musisz mieć przede mną sekretów. Przysięgaliśmy, że będziemy mówić sobie wszystko. – dotknął drugą ręką moich włosów.
- Jak wiesz, na początku bałam się ciebie. Sam widziałeś, co robiłam. Chcę ci powiedzieć, że ponownie się w tobie zakochałam. Przy tobie czuje się bezpieczna. Nie przez to, że jesteś potężny, p oprostu widzę jak się o mnie troszczysz i dbasz. I chyba jestem gotowa powiedzieć Tobie to co czuje i za pewne chcesz usłyszeć, bądź nie słyszałeś od dawna.
Przystojniak poprawił swoje ułożenie i chyba zamienił się w słuch. Wzięłam dwa głębokie wdechy, mimo, że czułam jak z nerwów brzuch mnie zabolał. Zdjęłam nogi z jego kolan i przybliżyłam, tak by spojrzeć mu w oczy oraz by nasze usta się spotkały
- Kocham cię Jared. Kocham cię mój mężu. – w końcu to powiedziałam.
On tylko się mnie przyglądał przez dłuższą chwilę, po czym namiętnie zaczął całować.
- Jak bardzo mnie kochasz, żonko?
- Tak bardzo, że mam ochotę na ciebie. – zaśmiałam się.
Jared wstał i mnie chwycił. Zaprowadził do sypialni. Położył mnie i zaczął powoli rozbierać. Gdy dotykałam jego ramion, to były tak gorące, że aż miałam ochotę się tylko mocno w tulić. Rzucił moją bluzkę i stanik na podłogę, po czym zdjął swoją koszulę. Matko kochana…. Maddie, opanuj się! Przystojniak pieścił moje piersi przy czym delikatnie muskając ustami moje sutki. O kur… Ah… Poczułam jego powiększającego się penisa na moich nogach. Strasznie intensywnie pulsował. Chwyciłam jego spodnie i zsunęłam wraz z bokserkami i go chwyciłam. On zdjął moje spodnie. Widziałam, ze nie chciał mi robić żadnej krzywdy.
- Jared…. Wyjmij go… Wyjmij…. – mamrotałam z podniecenia.
- Co mam wyjąc? – zdziwił się, nie przestając pieścić moich cycków.
- Otwórz… szafę….
Wstał i zrobił o co go prosiłam. Znajdowała się tam szpicruta[1]. Wyjął ją. Był lekko zdziwiony i zastanawiał co mam na myśli.
- Uderz mnie…
Podszedł do mnie, po czym odwrócił plecami do góry i lekko uderzył w mój tyłek. Nic nie poczułam. Odwróciłam się i postanowiłam mu pokazać, jak tego używać. Zamieniłam się z nim miejscami. Chwyciłam sprzęt od niego i dotknęłam jego długiego i w pełnej gotowości penisa. Wydał jęki, jakby mu się to podobało, po czym lekko walnęłam. Prawie podskoczył na łóżku. Walnęłam go nie co mocniej, na nodze, ale nie jestem pewna czy poczuł przez swoją muskulaturę. Chyba załapał o co mi chodzi i ponownie przejął pałeczkę. Znów byłam odwrócona plecami do Jared’a. Przejechał szpicrutą po moich pośladkach i z całej siły w nie walnął. O kurwa… Na to właśnie czekałam i miałam ochotę.
- Podoba ci się to? – spytał, cały czas dotykając moich pośladków.
- Tak…- wymamrotałam ledwo słyszalnym głosem.
Dał kilka takich klapsów, aż wywalił sprzęt i odwrócił z powrotem bym na niego spojrzała. Nagle wsadził swoje dwa palce w moją pochwę i przesuwał nimi w przód i w tył. Jasny gwint…. Miałam ochotę poczuć czegoś zupełnie innego. Oderwałam jego rękę i przybliżyłam do siebie, dotykając bicepsów, przy czym namiętnie go całowałam.
- Zrób to.
- Chcesz bym cię przeleciał? – widziałam jak się uśmiecha kącikiem ust.
Kiwnęłam głowę potwierdzająco. Jared na moment się wyprostował i celował penisem w moją pochwę, po czym znów położył się niemal na mnie i pchał z całej siły.
- Ah! – jęknęłam najgłośniej jak mogłam – Jared!
Nasze usta znów się dotykały. Widziałam jak żyły wychodziły na jego bicepsach. Mocno je ścisnęłam. Nie mogłam się mu oprzeć.. Sama nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
- Doprowadzasz… mnie… do… szaleństwa… - powiedziałam, nie odrywając pocałunków.
- Jeden…. Dwa…. O kurwa… Ah….
Tak mocno ścisnął ramę łózka, aż po części się ułamała.
- Ups. Chyba będzie trzeba kupić nowe – zaśmiałam się.
Mężczyzna wyjął. Penisa ze mnie i położył obok, obejmując mnie. Mocno wtuliłam się do swojego mężusia.
_____________________
[1] Szpicruta – rodzaj pręta pokrytego skórą lub rzemiennej plecionki, stosowanego jako pomoc jeździecka służąca do poganiania konia. Przyrząd ten bywa wykorzystywany w praktykach sadomasochistycznych.
[1] Szpicruta – rodzaj pręta pokrytego skórą lub rzemiennej plecionki, stosowanego jako pomoc jeździecka służąca do poganiania konia. Przyrząd ten bywa wykorzystywany w praktykach sadomasochistycznych.